Wczoraj trafiłem na bardzo ciekawy artykuł na temat Fossforce wykwalifikowany Czy to byłaby katastrofa, gdyby Ubuntu przestało istnieć? To sprawiło, że zacząłem się zastanawiać ... jaki był wkład Ubuntu w „świat Linuksa”? Czym byłby Linux bez Ubuntu?
Ubuntu: dobry, zły i brzydki
Ostatnio jest wiele niepowodzeń i złych decyzji Canonical: Unity, Mir, jego związek z Amazon, Ubuntu dla telewizorów, Ubuntu Edge itp. Ponadto te złe decyzje spowodowały, że duża część użytkowników Ubuntu porzuciła tę dystrybucję i jest zachęcana do wypróbowania innych odmian Linuksa. W tym sensie awaria Ubuntu była dobra dla pozostałych dystrybucji Linuksa, które odnotowały wzrost liczby użytkowników. Być może najbardziej „szkodliwym” aspektem tych złych decyzji jest to, że podzieliły one dużą część użytkowników: Unity vs. Gnome, Mir vs Wayland itp. Co więcej, zarówno Unity, jak i Mir są w dużej mierze „samotnymi” rozwojem kanonicznym prawie bez zaangażowania społeczności.
Jednak Ubuntu nadal ma bardzo pozytywne aspekty. Udało mu się wyrobić sobie markę poza światem Linuksa, co nie jest małą rzeczą. Ma prawdopodobnie najlepszy instalator, ogromną liczbę dostępnych pakietów, świetną społeczność, dobre fora, ogromną bazę użytkowników, podbija rosnący procent rynku serwerów i udało mu się stać punktem odniesienia, jeśli chodzi o gry na Linuksie. (Na przykład Steam). Canonical to niewątpliwie firma innowacyjna i myśląca przyszłościowo, nawet jeśli część jej pomysłów zawiodła. Ale co, jeśli ten ciąg niepowodzeń doprowadzi Marka Shuttlewortha do zaprzestania finansowania rozwoju Ubuntu?
jestem twoim ojcem
Ubuntu jest także podstawą wielu dystrybucji. Pobieżna analiza 50 najpopularniejszych dystrybucji daje następujące pochodne Ubuntu: Mint, OS4, Zorin, Lubuntu, Bodhi, Elementary, Kubuntu, Xubuntu, Pear, Linux Lite, Ubuntu GNOME, Snowlinux, Peppermint, PinguyOS, BackBox i Ubuntu Studio. Co prowadzi nas do zastanowienia: co się stanie, jeśli Canonical przestanie inwestować w Ubuntu? Odpowiedź, którą udzielają nam w Fossforce, jest następująca:
Linux istniał na długo przed Ubuntu i będzie istniał jeszcze długo po Ubuntu. W najgorszym przypadku każda z dystrybucji opartych na Ubuntu mogłaby zostać zdegradowana do Debiana bez większych problemów.
Jak na ironię, dodałbym, że może to jest lepsze dla Ubuntu. Przeszedłoby to w ręce społeczności, tak jak to miało miejsce w przypadku innych projektów wolnego oprogramowania, i prawdopodobnie w stylu LibreOffice bardzo się zazieleniło. Jeśli nie, nie ma wątpliwości, że kolejna dystrybucja bardzo szybko wypełni lukę pozostawioną przez Ubuntu.
Skąd to pytanie?
Szczerze mówiąc, myślę, że Canonical raczej nie zdecyduje się porzucić Ubuntu, przynajmniej na razie. Dzięki różnym umowom firmie Canonical udało się zmienić Ubuntu w opłacalny produkt. Pomyślmy tylko o umowie z chińskim rządem lub umowach z niektórymi producentami komputerów na dystrybucję ich urządzeń z preinstalowanym Ubuntu. Może nie być wystarczająco opłacalne dla Marka Shuttlewortha, aby zostać kolejnym Steve'em Jobsem - być może jego ukrytym marzeniem? - ale firma nie straciła.
Więc po co się zastanawiać, czym byłby Linux bez Ubuntu? Krótko mówiąc, ponieważ wydaje mi się, że jest to zdrowe pytanie. Znaczenie Ubuntu w Linuksie jest często przesadzane. Dostępnych jest mnóstwo innych dystrybucji komputerów stacjonarnych, które są tak dobre jak Ubuntu lub zdecydowanie lepsze na różne sposoby. Tak więc Linux mógł nie tylko przetrwać ostateczną utratę Ubuntu, ale nadal prosperował. Ubuntu z pewnością pomogło promować używanie Linuksa na komputerach stacjonarnych, ale jego przetrwanie znacznie wykracza poza jakiekolwiek poleganie na dystrybucji.
Ty. co myślisz?