Z Linuksa... do zobaczenia wkrótce, kochanie

macbook_pro

To było miłe gdy trwało. Historie miłości i nienawiści zawierają moje doświadczenia z tym blogiem od dnia, w którym wyszedł na światło dzienne, a dzisiaj, właśnie dzisiaj, dobiegł końca.

Kilka godzin temu dali mi Macbook Pro. Cóż mam ci powiedzieć? Czasami krytykuje się coś nie wiedząc o tym i właśnie tak mi się przydarzyło z tym komputerem. Pamiętasz, jak bardzo krytykowałem Miguela de Icazy? Cóż, drań walnął mnie w twarz, nie kiwnąwszy palcem.

Teraz rozumiem, dlaczego użytkownicy Apple Oni są tacy ślepi. Nie chodzi o to, że są, chodzi o to, że chcą być. Zawiązali oczy i dali się ponieść konsumpcjonizmowi i niekwestionowanej swobodzie, jaką charakteryzuje się towarzystwo Cupertino.

Przyznaję, nie przeczę, korzystam OS X To zupełnie nowe doświadczenie, coś pouczającego. To dziwne uczucie, nie musieć już uciekać się do terminala, żeby zobaczyć, jak wszystko działa sprawnie, żeby zobaczyć, czy nie ma błędów, żeby zobaczyć, jak wszystko działa.

Odchodzę od FromLinux bo czuję się jak hipokryta, bo gdybym został, niewątpliwie byłbym nim i z szacunku do Was, użytkowników GNU / Linux. PA kochanie Tux, wiele mnie nauczyłeś i zatrzymam cię tylko na moich serwerach, ale na własny użytek: Nigdy więcej. Musisz się bardzo poprawić, abym mógł do Ciebie wrócić.

Żegnam wszystkich i bardzo dziękuję za tyle miłych chwil..
Wesołego Prima Aprilis